Mój przyjaciel Alier 6
wcześniej był "Mój przyjaciel Alier 5"
Wszystko co przez te lata pisałem, pisałem bo nie stać mnie było na Aliera. Bo nie rozumiałem, że rozumienie nie jest wszystkim. Choć to z pozoru śmieszne, świat Kuby okazał się dużo mądrzejszy od moich światów. Był prawdziwy, ale nie fabularnie. Był prawdziwy mocniej, miał autentyczne uczucie w sobie i głosił wartości.
-Wiem, że rzeczywistość rozczarowuje. Raz zachęca, czyniąc Cię wszech mocnym, a innym razem pozbawia jakiejkolwiek odwagi. Tak, to jest chyba normalny obrót spraw.- Pocieszał mnie Kuba.
-Łatwo Ci mówić- powiedziałem.
-Nie, nie jest mi łatwo. Dopiero przez historie, które pisze mogłem powiedzieć cokolwiek. Wcześniej byłem niemy. I zagubiony. Nic co robiłem, nie miało dla mnie wartości.
-Dlatego…
-Dlatego historia Aliera jest banalna. Dlatego jest prosta. I dlatego mi pomogła. Tylko to dla mnie się liczy.
-A sukces książki?- dopytałem.
-Nie myślałem o nim. Alier to mój wyimaginowany przyjaciel. Ten, który zawsze był przy mnie, zawsze mnie pocieszał. Smoki, trolle i księżniczki pojawił się później.
To jest żałosne. Wiem. Albo inaczej. To jest definicja grafomaństwa. Lekkiego podchodzenia do świata (jakkolwiek świat by się postrzegało). Lub zupełnego bumelanctwa. Nie szczędzę sobie słów krytyki, pomyślicie? Że może przesadzam, stwierdzicie? Że to nadmiarowa skromność, która życie artysty wznosi na wyżyny?
Nie. To wszystko było kłamstwo. Jest kłamstwo. I będzie kłamstwo. Jestem małym człowieczkiem. Nic mnie nie usprawiedliwia.
Wejście do tunelu było ukryte w rozpadlinie. Handlarzom i podróżnikom ono umykało, ale Alier znał ten skrót. Ryzykował bardzo dużo idąc tą ciasną ścieżką. Los bohatera czasami jednak wymaga kładzenia na szali życia, aby zyskać wiele więcej.
Niewątpliwe...
Przeciskając się przez wąski tunel Alier zrozumiał, że jego szczęście się skończyło. Zasadzka nie będzie niespodzianką. Z wolna kapiąca woda obwieściła mu kolejne zdarzenia. W kropli, która zmierzała w dół, spostrzegł odbicie trolla...
Wszystko co przez te lata pisałem, pisałem bo nie stać mnie było na Aliera. Bo nie rozumiałem, że rozumienie nie jest wszystkim. Choć to z pozoru śmieszne, świat Kuby okazał się dużo mądrzejszy od moich światów. Był prawdziwy, ale nie fabularnie. Był prawdziwy mocniej, miał autentyczne uczucie w sobie i głosił wartości.
-Wiem, że rzeczywistość rozczarowuje. Raz zachęca, czyniąc Cię wszech mocnym, a innym razem pozbawia jakiejkolwiek odwagi. Tak, to jest chyba normalny obrót spraw.- Pocieszał mnie Kuba.
-Łatwo Ci mówić- powiedziałem.
-Nie, nie jest mi łatwo. Dopiero przez historie, które pisze mogłem powiedzieć cokolwiek. Wcześniej byłem niemy. I zagubiony. Nic co robiłem, nie miało dla mnie wartości.
-Dlatego…
-Dlatego historia Aliera jest banalna. Dlatego jest prosta. I dlatego mi pomogła. Tylko to dla mnie się liczy.
-A sukces książki?- dopytałem.
-Nie myślałem o nim. Alier to mój wyimaginowany przyjaciel. Ten, który zawsze był przy mnie, zawsze mnie pocieszał. Smoki, trolle i księżniczki pojawił się później.
To jest żałosne. Wiem. Albo inaczej. To jest definicja grafomaństwa. Lekkiego podchodzenia do świata (jakkolwiek świat by się postrzegało). Lub zupełnego bumelanctwa. Nie szczędzę sobie słów krytyki, pomyślicie? Że może przesadzam, stwierdzicie? Że to nadmiarowa skromność, która życie artysty wznosi na wyżyny?
Nie. To wszystko było kłamstwo. Jest kłamstwo. I będzie kłamstwo. Jestem małym człowieczkiem. Nic mnie nie usprawiedliwia.
Wejście do tunelu było ukryte w rozpadlinie. Handlarzom i podróżnikom ono umykało, ale Alier znał ten skrót. Ryzykował bardzo dużo idąc tą ciasną ścieżką. Los bohatera czasami jednak wymaga kładzenia na szali życia, aby zyskać wiele więcej.
Niewątpliwe...
Przeciskając się przez wąski tunel Alier zrozumiał, że jego szczęście się skończyło. Zasadzka nie będzie niespodzianką. Z wolna kapiąca woda obwieściła mu kolejne zdarzenia. W kropli, która zmierzała w dół, spostrzegł odbicie trolla...
Komentarze
Prześlij komentarz