Wyobraźnia
wcześniej była "Wyobraźnia. Próba"
-Był tu wcześniej taki jeden, no, chyba człowiek.- Odrzekł stróż.
-Wiadomo, że człowiek, ale jaki?- Rzekł klient.
-Skąd wiesz, że człowiek?- Zapytał z podejrzliwością gospodarz.
-A kto inny tu może przychodzić?- Zdziwił się gość.
-Jak to? Kto inny może tu przychodzić?- Obruszył się stróż.- Myślisz, że tylko ludzie odwiedzają to miejsce?
-A kto mógłby inny?- dopytał odwiedzający.
-Ech!- gospodarz pokręcił głową.- Ech, ludzie! Jak to możliwe, że używacie wyobraźni, ale w tak wąski sposób? Jak to możliwe, że myślicie, ale tak wybiórczo?- Zasmucił się.
-Owszem, mógłby tu pojawić się kto inny.- Odrzekł po chwili z przekąsem.- I się pojawia nawet często. Bardziej wdzięcznie niż ludzie, bo oni przychodzą po gotowe. Inspiracja jest dla nich połyskiem, który pragną nadać temu co stworzone, by błyszczało.
A Ci inni- kontynuował- przychodzą tu bez zarozumiałości. Są otwarci na wyobraźnie, ale także na jej brak. Brak, który prowadzi do czegoś więcej niż ludzie osiągają.- Zakończył filozoficznie.
-Zatem?- Zapytał po chwili gość.
-Co zatem?- Powtórzył zdezorientowany gospodarz.
-Zatem kto tu jeszcze przychodzi?- Dokończył odwiedzający klient.
-Wszystko co myśli, ma tu, we mnie, sprzymierzeńca.- Rozpoczął z namaszczeniem stróż.- I, abym nie był bezczelny, wspomnę tylko, że ludzie są tu coraz rzadszymi gośćmi. Rzekłbym, że ostatnio wcale ich tu nie ma.
Gość był zakłopotany. Zamilkł i przyglądał się gospodarzowi. W jego spojrzeniu kryło się wątpienie, ale także niepewność. Formułował w głowie pytanie.
-Odwiedzają cię też psy?- Zagadnął po chwili.
-Psy, koty, konie, delfiny, gęsi. Odwiedzają mnie stworzenia, które potrzebują odwiedzin. I których odwiedzin potrzebuję ja.
-Był tu wcześniej taki jeden, no, chyba człowiek.- Odrzekł stróż.
-Wiadomo, że człowiek, ale jaki?- Rzekł klient.
-Skąd wiesz, że człowiek?- Zapytał z podejrzliwością gospodarz.
-A kto inny tu może przychodzić?- Zdziwił się gość.
-Jak to? Kto inny może tu przychodzić?- Obruszył się stróż.- Myślisz, że tylko ludzie odwiedzają to miejsce?
-A kto mógłby inny?- dopytał odwiedzający.
-Ech!- gospodarz pokręcił głową.- Ech, ludzie! Jak to możliwe, że używacie wyobraźni, ale w tak wąski sposób? Jak to możliwe, że myślicie, ale tak wybiórczo?- Zasmucił się.
-Owszem, mógłby tu pojawić się kto inny.- Odrzekł po chwili z przekąsem.- I się pojawia nawet często. Bardziej wdzięcznie niż ludzie, bo oni przychodzą po gotowe. Inspiracja jest dla nich połyskiem, który pragną nadać temu co stworzone, by błyszczało.
A Ci inni- kontynuował- przychodzą tu bez zarozumiałości. Są otwarci na wyobraźnie, ale także na jej brak. Brak, który prowadzi do czegoś więcej niż ludzie osiągają.- Zakończył filozoficznie.
-Zatem?- Zapytał po chwili gość.
-Co zatem?- Powtórzył zdezorientowany gospodarz.
-Zatem kto tu jeszcze przychodzi?- Dokończył odwiedzający klient.
-Wszystko co myśli, ma tu, we mnie, sprzymierzeńca.- Rozpoczął z namaszczeniem stróż.- I, abym nie był bezczelny, wspomnę tylko, że ludzie są tu coraz rzadszymi gośćmi. Rzekłbym, że ostatnio wcale ich tu nie ma.
Gość był zakłopotany. Zamilkł i przyglądał się gospodarzowi. W jego spojrzeniu kryło się wątpienie, ale także niepewność. Formułował w głowie pytanie.
-Odwiedzają cię też psy?- Zagadnął po chwili.
-Psy, koty, konie, delfiny, gęsi. Odwiedzają mnie stworzenia, które potrzebują odwiedzin. I których odwiedzin potrzebuję ja.
Komentarze
Prześlij komentarz