Wyobraźnia. Próba
W księgarni nie było żadnej książki, którą ktoś by przeczytał, choć półki były pełne opasłych tomów. Regały uginały się od wielostronicowych sag. Gdzieniegdzie wspinały się wysokie stosy piętrząc się aż do sufitu. Ale nikt ich nie znał.
Pewnego dnia rozległ się zgrzyt w zamku. Ktoś otworzył drzwi. Do pomieszczenia wpadło światło i ujawniło tę niezliczoną ilość książek. Niektóre z nich były pokryte kurzem. Niektóre były otwarte w połowie. Niektóre wyglądały jakby tylko w pośpiechu je przejrzano i porzucono.
-Proszę. Można wejść. Dawno nikt tu nie zaglądał.- Zaprosił delikatnie spokojny głos stróża.
-Ech, nie trzeba. Tyle zachodu. A ja z jedną sprawą.- Odrzekł ktoś przepraszająco.
-Ależ nie. To żaden kłopot. Bardzo nam miło, gdy ktoś tu przychodzi. Przecież, tak to się zaczyna, prawda?- W głosie słychać było ekscytację.
-Co się zaczyna?- zapytał nieświadomie gość. Po chwili namysłu dodał- Aaa! Tak, tak prawda. No właśnie w tej sprawie.
-Zapraszam zatem! Czuj się Pan jak u siebie w domu!- Szerokim gestem gospodarz wskazał półki pełne książek.
-Ho, ho, ho! Ile tego tutaj!- Rzekł gość z uznaniem i pokręcił z niedowierzaniem głową. Po chwili dopytał- A tak dokładnie? Wie pan ile ich tu jest?
-Nie. Nie ma konkretnej liczby- oznajmił stróż.- Ale zapewniam pana, ta którą znam, budzi respekt.
-Aha. To może ja zacznę od razu.- Gość rozglądał się za stołkiem.
-Tak, tak, proszę się nie krępować.- Gospodarz podsunął jeden ze stojących z boku.
-Hmmm. Może zrobię sobie kawę?- Zastanowił się odwiedzający rozsiadając się przy jednym ze stołów.
-Nie!- Zaprotestował zdecydowanie stróż.
-Słucham?- Otrząsnął się gość.
-Nie, ani kawę ani herbatę. Siadaj człowieku i czytaj! Nic innego nie możesz robić!- Zniecierpliwienie w głosie gospodarza dało o sobie znać.
-Pan wybaczy, przecież przed chwilą mnie Pan ugościł jak w domu.- Zdziwił się przybysz.
-Tak, tak. Ale nie kawa, ani herbata!- Powtórzył stróż.
-To może troszkę koniaczku?- Zapytał odwiedzający.
-Broń Panie Boże!- Zabronił gospodarz.
-No jakże to?- Zniecierpliwił się gość.
-Jedynie woda!- Wykrzyknął stróż.
-Woda?- Powtórzył odwiedzający.
-Woda!- Potwierdził gospodarz.
-W sumie, to ja i tak na chwilę.- Oznajmił gość.
-Na chwilę?- zdziwił się stróż.- Panie! Przecież tyleż tu do przeczytania. Ktoś musi. Wie pan. Przecież one czekają!- Skierował spojrzenie na półki pełne książek.
-No tak, ale ja dla córki opowiadanie do szkoły chciałem jakieś krótkie.- Odwiedzający rzekł lekko się przy tym czerwieniąc.
-Co?- Zdziwił się gospodarz.- Jak to tak?!
-No wie pan. Jakiś pomysł. Liznę tylko i już mnie nie ma.- Gość żwawo gestykulował- To może i rzeczywiście z tą herbatą zły pomysł. Nie zdążyłbym nawet wypić.- Dodał na zakończenie.
Komentarze
Prześlij komentarz