Drabina


-Takich jak ty, mam stu! Stu na twojej miejsce zrozumiałeś?!- Krzyczał na mnie szef.

“Stu! Takich jak ja!” pomyślałem. “To wielu!” Aby ukryć zakłopotanie, podrapałem się po głowie. I milcząco kiwnąłem głową. “Jeśli jest stu, to co ja tu robię? Przecież oni są tacy jak ja!”

-No, a teraz bierz się do roboty!- Zachęcił mnie.

Zdecydowanym ruchem zasiadłem na obrotowym fotelu. Z myśli, które mnie nawiedzały, zezwalałem jedynie kilku na werbalizację. Resztę odsiewałem, by oprócz pozorów, choć mieć jeszcze twarz. “W zasadzie zastępowalność to siła kapitalizmu. Tam gdzie jeszcze nie dotarła, mogą niektórzy się lenić! Lenić, znaczy nie korzystać z maksimum możliwości, nie czynić swego życia maksymalnie lepszym.”

Czy to złe? Złe, że myślę tylko o tym, co nie zepsuje mojego wątłego już atutu, że ja jestem tu, a nie tych stu innych? Czyli, że autocenzuruję myśli, które mogły by zepsuć moją dykcję i brzmienie? Tak niezbędne przecież, by mówić mojemu podwładnemu:

-Takich jak ty, mam stu! Stu na twoje miejsce zrozumiałeś?!

“Stu! Takich jak ja!” pewnie pomyśli. “To wielu!” Aby ukryć zakłopotanie, podrapie się po głowie. I milcząco kiwnie głową. “Jeśli jest stu, to co ja tu robię? Przecież oni są tacy jak ja!”

-No, a teraz bierz się do roboty!- Zachęcę go.

Zdecydowanym ruchem zasiądzie na obrotowym fotelu. Z myśli, które go nawiedzą, zezwoli jedynie kilku na werbalizację. Resztę odsieje, by oprócz pozorów, choć mieć jeszcze twarz. “W zasadzie zastępowalność to siła kapitalizmu. Tam gdzie jeszcze nie dotarła, mogą niektórzy się lenić! Lenić, znaczy nie korzystać z maksimum możliwości, nie czynić swego życia maksymalnie lepszym.”

Czy to złe? Złe, że myśli tylko o tym, co nie zepsuje jego wątłego już atutu, że jest tu on, a nie tych stu innych? Czyli, że autocenzuruje myśli, które mogły by zepsuć jego dykcję i brzmienie? Tak niezbędne przecież, by mówić innym:

-Takich jak ty, mam stu! Stu na twoje miejsce zrozumiałeś?!

“Stu! Takich jak ja!” pomyśli ktoś kolejny. “To wielu!” Aby ukryć zakłopotanie, podrapie się po głowie. I milcząco kiwnie głową. “Jeśli jest stu, to co ja tu robię? Przecież oni są tacy jak ja!”

-No, a teraz bierz się do roboty!- Zostanie zachęcony.

Zdecydowanym ruchem zasiądzie na obrotowym fotelu. Z myśli, które go nawiedzą, zezwoli jedynie kilku na werbalizację. Resztę odsieje, by oprócz pozorów, choć mieć jeszcze twarz. “W zasadzie zastępowalność to siła kapitalizmu. Tam gdzie jeszcze nie dotarła, mogą niektórzy się lenić! Lenić, znaczy nie korzystać z maksimum możliwości, nie czynić swego życia maksymalnie lepszym.”

Czy to złe? Złe, że myśli tylko o tym, co nie zepsuje jego wątłego już atutu, że jest tu on, a nie tych stu innych? Czyli, że autocenzuruje myśli, które mogły by zepsuć jego dykcję i brzmienie? Tak niezbędne przecież, by mówić innym:

-Takich jak ty, mam stu! Stu na twoje miejsce zrozumiałeś?!

“Stu! Takich jak ja!” pomyśli ktoś kolejny. “To wielu!” Aby ukryć zakłopotanie, podrapie się po głowie. I milcząco kiwnie głową. “Jeśli jest stu, to co ja tu robię? Przecież oni są tacy jak ja!”

Komentarze

Popularne posty