Kim są Oni?


-Kim są Oni?- To pytanie wciąż brzmiało mi w uszach, w takiej wersji w jakiej usłyszałem je na początku. Teraz, tu w lasach, słychać je zupełnie inaczej. Jest stłumione poszyciem leśnym, oznacza walkę o przeżycie. Daje tę możliwość, by z pytania zrobić użyteczne narzędzie. Dzięki niemu możemy jeszcze się odnaleźć, zorganizować, dzięki niemu wiemy przed czym uciekamy. Tam, jeszcze w mieście, pytanie miało charakter naukowy, ciekawość, do niczego nieprowadząca, pozwalała nam z zainteresowaniem pytać czy to wymysł popkultury, problem propagandy, naukowy bełkot. Nikt, nikt nie przypuszczał, że kiedyś pytanie to będzie nam kojarzyło się z przetrwaniem. A odpowiedź na nie stanie się sensem naszej ucieczki.

W środku było ciemno, drzwi zaryglowaliśmy już o zachodzie. Tu wybraliśmy swoją przystań, mając cichą nadzieję, że nie stanie się ona miejscem naszych grobów. Zaduch jaki panował wewnątrz był skutkiem zasłoniętych okien, oraz zamkniętego wlotu komina. Nie chcieliśmy by zdradziło nas cokolwiek, począwszy od błysku metalowego przedmiotu aż po wychodzącą z komina parę. Byliśmy zdeterminowani. Aby przetrwać tę noc musieliśmy zrezygnować z każdej wygody. Z naszej dwudziestki spała zaledwie połowa. Oprócz warty, którą pełniło sześć osób, reszta mogła odpocząć. Jednak, mimo, być może, jutrzejszej wędrówki, ludzie woleli czuwać. Być może to ostatnia noc w ich życiu. Jeśli Oni nas tu dogonią, z pewnością sen zmieni się w koszmar.

-To koniec.- Oznajmił nam Frego.- Widzieliśmy ich wczoraj, nie mamy wiele czasu. Daleko im już nie uciekniemy. Poza tym nie ma już dokąd, dalej w góry nie wejdziemy.- Opuścił głowę, reszta zgromadzonych milczała.

-Czyli nie ma nadziei?- zapytałem.- To po co uciekaliśmy? Odwlekaliśmy wyrok?- Głos łamał mi się i co chwila brakowało mi tchu.- Po co to wszystko skoro i tak zginiemy, nie łatwiej było by nam zostać w miastach i zginąć wcześniej?- Moje pytanie na nikim jednak nie zrobiło wrażenia. Rezygnacja dotknęła wszystkich, i nawet ja, choć pytałem patetycznie, nie wierzyłem w inne zakończenie naszej ucieczki.

-Widzisz- odparł Fergo- nie ma możliwości dalej uciekać, ale gdyby była pewnie nadal próbowalibyśmy! Po prostu nie sposób uciekać, gdy nie ma dokąd. Oni są tuż tuż. Nie da rady przeczyć faktom.- Z faktów tyle rozumiałem, że są blisko. Pomimo mojej rezygnacji nadal jednak sądziłem, że poddać się to była by głupota, nawet w takiej sytuacji. Ale nic nie powiedziałem, nie warto było rozniecać na nowo ogień, gdy ognisko zgasło. Postanowiłem poczekać, może ktoś zabierze głos, może ktoś wpadnie na pomysł jak nas uratować z tej tragicznej pozycji.

Wszystko było poukładane w porządku. Choć gdy wchodziliśmy do schroniska poczułem dziwną atmosferę napięcia i niepokoju. Jakby coś wisiało w powietrzu, a pozorny ład miał maskować rzeczywistość drzemiącą pod powierzchnią. Nie było to uczucie tylko moje. Podzielił je również Rach i Melida. Nie mieliśmy jednak wyjścia, noc trzeba było przeczekać tu, pod dachem. Na zewnątrz wraz z mrokiem nadciągały najgorsze rzeczy. Nasz strach był jedną z nich. Baliśmy się ciemności nie tylko z powodu realnego zagrożenia, ale także z powodu możliwości zagrożeń nieprzewidywalnych, potencjalnie możliwych, podsuwanych nam przez wyobraźnię.

Cała nasza grupa rozłożyła materace i śpiwory pod ścianą, na przeciwko drzwi. Unikaliśmy spania blisko okien. Nawet, gdy porządnie je obiliśmy ciemnym materiałem. Najlepsze miejsce do noclegu w schronisku to to pomiędzy innymi, w środku. Zaduch i ograniczone możliwości ruchu wcale nie przeszkadzały, liczyło się bezpieczeństwo i poczucie obecności kogoś. Strach nie malał, ale było go z kim dzielić. Zmrok zapadał szybko. Po lekkiej kolacji rozpoczęliśmy wartę. Pierwszy byłem ja. Dlatego pozwoliłem sobie na trzy łyki kawy więcej. Zapaliłem też przedostatniego papierosa. Gdy wszyscy usnęli i zrobiło się bardzo cicho, delikatnie wymsknąłem się na zewnątrz. Wiem, że było to zabronione, jednak lęk i chęć zobaczenia świata nocą w jakiś przedziwny sposób nakłoniły mnie, aby podjąć to niebezpieczeństwo. Bałem się bardzo, ale jednocześnie nie mogłem zrezygnować.

Świat nadal wyglądał podobnie jak podczas nocy sprzed wydarzenia. Nic się nie zmieniło poza naszym przeświadczeniem. Teraz ten świat był zagrożeniem, przed nim się chowaliśmy, przed nim uciekaliśmy wysoko w góry. Świat, choć wciąż istniał, został przez nas opuszczony. Z powodu Ich. Kim Oni są? To pytanie na które odpowiedzą jest nasza ucieczka. To przez nich, Ci którzy jeszcze ocaleli, skrywali się w jak najodleglejszym skrawku świata. Wciąż by być jak najdalej od zagrożenia. Ale czym tak naprawdę Oni nam grożą? Czemu inaczej nie mogliśmy rozwiązać tego problemu? Czy naprawdę świat nie pomieściłby nas i ich? Nikt z nas nie potrafił na to pytanie odpowiedzieć.

Uciekaliśmy, ale nikt z nas nie widział Ich. Nikt, ten bowiem kto zobaczył już nie wracał. Stąd nasze ucieczka, bo nic o nich nie wiedzieliśmy. Nawet próby komunikacji z innymi uciekinierami nie dawały żadnych informacji, każdy uciekał, bo się bał. Ale czego się bał, tego nie wiedział. Oni zaczęli nas ścigać, aż w końcu zostało nas niewielu. Dokąd uciekamy i po co, nadal nie potrafimy odpowiedzieć. Wiemy, że przyjdą i po nas, ale staramy się, aby było to jak najpóźniej. Każda chwila ucieczki, to chwila życia. Uciekając panujemy nad swoim życiem. Uciekając potrafimy jeszcze żyć jako ludzie wolni. Uciekając przed nieznanym wybieramy pewność i przewidywalność obecnej egzystencji. Jakkolwiek marna by ona nie była, watro uciekać, aby ją ocalić.

Zrobiło się zimno, z moich ust przy każdym oddechu wydobywała się para. Zatarłem zgrabiałe dłonie i ostatni raz skierowałem wzrok w mrok. Od ciemnego nieba odróżniała się ciemniejsza ściana lasu. Gwiazdy świeciły bardzo słabo, księżyca nie było. Powietrze, choć rześkie i świeże, napełniało mnie niepokojem. Wolałem już wrócić do wewnątrz, do zaduchu, do lepkiego od oddechu współtowarzyszy.

Podskórnie czułem, że Oni są już niedaleko, że jest tylko kwestią czasu, kiedy nas dogonią. Choć lęk jaki wywoływała ta myśl mnie paraliżował, to jednak także w jakiś fascynujący sposób intrygował. Wreszcie dowiem się kim są Oni, czemu należy się ich bać i dlaczego uciekamy przed nimi. Nawet jeśli to będzie nasz koniec, to chcę wiedzieć czego się boję.

Komentarze

Popularne posty