Gdy tata wraca z pracy


Jest już ciemno, gdy tata wraca z pracy. Czekam na niego przy drzwiach, a dźwięk przekręcanego klucza jest dla mnie jak muzyka. Zawsze mówi: “Witaj kochanie!” i bierze mnie w ramiona. Czuję chłód przyniesionej wraz z nim pogody. Na palcie czasem są krople deszczu. Niesie mnie do pokoju i sadza na fotelu. Zdejmuje z siebie okrycie i sięga do torby. “Coś dobrego dziś przyniosłem! Będziemy mieli kolację jak królowie!” Dziwię się wtedy i przypominam tacie, że jestem księżniczką. On nie smuci się wcale i dodaje: “No to zjemy jak królewska para!”

Mam pięć lat. Mieszkam z tatą. Muszę dbać o mieszkanie, bo tata pracuje. Wychodzi wcześnie rano, gdy jeszcze nie ma słońca. Budzę się sama. Wstaję, ubieram się i rozpoczynam porządki. Mam zawsze do zamiecenia podłogę w korytarzu, kuchni, łazience i naszym wspólnym pokoju. Gdy jestem głodna biorę z lodówki resztki z wczorajszej kolacji. Tata robi mi herbatę w wielkim czerwonym termosie. Prosi mnie, żebym dokręcała go dobrze, aby herbata była dłużej gorąca. Samej nie wolno mi gotować wody. Tata powtarza, że to nie jest zajęcie dla księżniczek.

Po śniadaniu zabieram się za pranie. Miskę napełniam ciepłą wodą i wsypuję proszek. Jest przy tym mnóstwo piany. Tata prosi, żebym tego nie robiła. Mówi, że to też nie przystoi księżniczkom. Pytam go nieraz, gdy zasypia przy radiu, co może robić taka księżniczka. Zawsze odpowiada, że księżniczką się jest i nic już robić nie trzeba. Nie mówię mu tego, ale takie nic nie robienie jest bardzo nudne. A gdy czekam na niego, nuda może być bardzo dokuczliwa.

Zimą tata wraca jakby jeszcze później, dłużej jest ciemno i dłużej czekam na niego przy drzwiach. A na palcie ma dużo śniegu. Zmarznięte dłonie ogrzewa w moich dłoniach i mówi, że zima jest właśnie po to, by się przy kimś rozgrzać. Siadamy później do stołu i jemy to, co tata przyniesie. Zawsze nazywa to królewskim posiłkiem. Nie mówię mu, ale czasami jest to zwyczajny ziemniak z kapustą. On i tak tego nie zauważa. A ja nie chcę mu psuć humoru.

Tata często zasypia przy stole. Pozwalam mu na chwilę drzemki i po cichutku sprzątam. Jednak gdy już robi się naprawdę późno, budzę go i proszę by poszedł ze mną do sypialni, bo sama się boję. Tylko tak mogę go skłonić, by porządnie odpoczął. Rzecz jasna, ja już wcale się nie boję! No może tylko, czy tata wróci na wieczór. Czy nic mu się nie stanie.

Pamiętam jeszcze, gdy był bardziej zadowolony. Kiedy razem śmialiśmy się przy stole, gdy miał czas w sobotę lub niedzielę na wspólne zabawy. Teraz niestety jest czasu coraz mniej. Tata mi mówi, że to cecha dorosłości, gdy zaczyna Ci brakować czasu.

Komentarze

Popularne posty