Bioniczne oko 3.1
Maciek zaczerpnął powietrza. Poprawił okulary. Spojrzał na nas wszystkich. Czułem, że zaraz powie coś, co spowoduje, że się na niego znów rzucę.
-Bioniczne oko 2.0 powstało z myślą, by oswobodzić nas z atawistycznych odruchów.- Prewencyjnie wyciągnął dłoń, by zatrzymać jakikolwiek sprzeciw.- Tak, dokładnie tak, bowiem wszystkie akty agresji, lęku czy ucieczki polegają na niewspółmiernej reakcji na niepewną rzeczywistość. Oko 2.0 potrafi rozszyfrowywać intencję i przewidywać zachowania, to z kolei pozwala nam uniknąć nadmiernych, wyprzedzających reakcji.- Raz jeszcze uniósł dłoń.- Naprawdę. To działa. Trzeba tylko spróbować.
Tej fali nie był jednak w stanie zahamować, nawet podnosząc obie dłonie. Tym razem jego gest zupełnie został pominięty, gdyż zaczęliśmy się wzajemnie przekrzykiwać.
-Nie wierzę, że mój własny syn...- zwątpiła matka.
-Co za absurdalne tłumaczenie!- zawyrokował ojciec.
-Wiedziałem, że się będziesz bronił w ten sposób!- krzyknąłem w stronę Maćka.
-Co za brednie! Czyżby oczy służyły do tego właśnie?- zapytała babcia.
-Spokój, spokój- ryknął Maciek.- Zachowujecie się nieracjonalnie! Widzę wasze wzburzenie. Jestem pewien, że nie ma ono żadnego sensu. Gdybyście widzieli to, co ja wiedzę, zauważylibyście, że nie ma sensu się opierać. Można zaniechać złego zachowania, gdy się zrozumie intencje drugiej osoby.
-Właśnie widzę jak Ci się to udało, kretynie!- krzyknąłem do Maćka. Chyba wybiło go to z pewności. Westchnął i opadł na poręcz krzesła. Zapanowała cisza, którą przerwała kuchnia:
- Obiad gotowy- obwieściła beznamiętnie.
ciąg dalszy nastąpi
Komentarze
Prześlij komentarz