Zapiski o nieznanym materiale
To jest jak stąpnie na najcieńszej linie. Jak akrobacje na ostrzu noża. Jesteś sam sobie grawitacją. Jesteś tańczącym na ziarnku. Jesteś sam sobie przeszkodą. Sam sobie wyznaczasz nagrody. Sam się karzesz. Nie ma innej drogi niż ta, w której towarzyszy Ci samotność. Wędrując przez kolejne kraje, odwiedzając następne marzenia, odkrywasz, że prawdziwą przyjemność daje Ci nie radość z podróży, ale możliwość, aby ktoś choć na odległość, choć w przyszłości Ci towarzyszył. Przecierając niemożliwe drogi, tworząc wątpliwe światy, jesteś sam sobie prawem i sam występkiem. Masz możliwość boskiego stwórcy i przewrotnego szatana.
Światy jakie dźwigasz są warte uniesienia jednak tylko o tyle, o ile będziesz zdolny je zaludnić. Jeśli to co się wydarzy, jeśli to co zaplanujesz, będzie się wydarzać i będzie planowane dalej samo. Tchnięcie tej mocy, w trakcie akrobacji, jest rzeczą godną największych mistrzów. Utrzymujesz bowiem nie tylko równowagę, ale ty tę równowagę tworzysz. Gdy chwiejesz się, chwieją się światy. Gdy chronisz się przed upadkiem, ratujesz tysiące. Pamiętaj o tym, że nie ma nic większego od fikcji i nic prawdziwszego od kłamstwa. A nic więcej nie powie Ci o tobie samym, jak walka, którą toczysz sam ze sobą, okryty tajemnicą i niewidoczny przez mrok. Jeśli ktokolwiek zapyta, kim jest człowiek który kryje się za całunem ciemności, niech nagrodą dla Ciebie będzie w odpowiedzi wyrażona wątpliwość, czy to w ogóle człowiek.
Każdy kto pragnie być, musi zostać unicestwiony. Każdy kto pragnie mieć, musi zostać czegoś pozbawiony. Każdy kto wskaże cel, musi być dążenia pozbawiony. Tak aby błądzenie było drogą najprostszą, aby odmawianie istnienia było podstawą bytu oraz aby prawdziwe pragnienie celu, było jego porzuceniem.
Myślałem, że przemawia przeze mnie ktoś większy. Myślałem, że jestem predestynowany, by być kimś docenionym. Sam zauważyłem po sobie jak łaknę zachwytu, jak pragnę uwagi i jak łasy jestem na pochwały. Moje dążenia okazały się zgubne, bowiem to, co planowałem było odwrotne od zamierzonego. A ja wciąż szedłem uporczywie nieswoją drogą. W poczuciu niskiej wartości człowiek karleje. Karleje jednak nie z winy, ale z zasługi. Chce, aby choć za małość go pochwalili, aby pochylili się nad jego niedoistnieniem i z powagą godną sędziów przedwiecznych rzekli choć jedno dobre słówko.
Każdy kto pragnie być, musi zostać unicestwiony. Każdy kto pragnie mieć, musi zostać czegoś pozbawiony. Każdy kto wskaże cel, musi być dążenia pozbawiony. Tak aby błądzenie było drogą najprostszą, aby odmawianie istnienia było podstawą bytu oraz aby prawdziwe pragnienie celu, było jego porzuceniem.
Myślałem, że przemawia przeze mnie ktoś większy. Myślałem, że jestem predestynowany, by być kimś docenionym. Sam zauważyłem po sobie jak łaknę zachwytu, jak pragnę uwagi i jak łasy jestem na pochwały. Moje dążenia okazały się zgubne, bowiem to, co planowałem było odwrotne od zamierzonego. A ja wciąż szedłem uporczywie nieswoją drogą. W poczuciu niskiej wartości człowiek karleje. Karleje jednak nie z winy, ale z zasługi. Chce, aby choć za małość go pochwalili, aby pochylili się nad jego niedoistnieniem i z powagą godną sędziów przedwiecznych rzekli choć jedno dobre słówko.
Jeśli kiedyś myślałeś, że jesteś kimś, utrąć to. Im szybciej to zrobisz, tym szybciej uchronisz się przed zgubą i może uda Ci się ocaleć. Niech przypomnieniem będzie dla Ciebie ten sznur bezczynności, który krępuje Ci ręce. Jesteś wszak człowiekiem tylko wtedy, gdy oswobodzony choć na tyle, by pisać, napiszesz o swej niedoli. I na tym z reguły się twoje człowieczeństwo kończy i kończy się także wyrażona w tych słowach prawda. Jesteś. I nic już z tym nie zrobisz.
Szlaki, które przemierzasz samemu, z reguły są konieczną refleksją. Zadumany wszak pozostajesz we własnych myślach, nigdy nie uda Ci się od nich uciec. Możesz jedynie próbować je zagłuszyć. Stąd nawet krótka droga w pojedynkę jest sposobnością do rozważania rzeczy. Czy to są codzienne sprawy, czy coś zahaczającego o powagę, zdecydujesz sam lub zdecydują za Ciebie inni. Jeśli zatem rozważasz coś, a czynisz to choćby czytając te słowa, sam siebie tłumaczysz, a swój świat układasz w słowa. Jest to próba ucieczki przed samotnością, ale także próba wytłumaczenia, której podjąć się możesz tylko, gdy choć przez chwilę właśnie poczujesz się samotny. Słowa, tylko słowa ratują cię przed upadkiem. I tylko one dają nadzieję, że upadek nigdy nie będzie ostateczny.
Szlaki, które przemierzasz samemu, z reguły są konieczną refleksją. Zadumany wszak pozostajesz we własnych myślach, nigdy nie uda Ci się od nich uciec. Możesz jedynie próbować je zagłuszyć. Stąd nawet krótka droga w pojedynkę jest sposobnością do rozważania rzeczy. Czy to są codzienne sprawy, czy coś zahaczającego o powagę, zdecydujesz sam lub zdecydują za Ciebie inni. Jeśli zatem rozważasz coś, a czynisz to choćby czytając te słowa, sam siebie tłumaczysz, a swój świat układasz w słowa. Jest to próba ucieczki przed samotnością, ale także próba wytłumaczenia, której podjąć się możesz tylko, gdy choć przez chwilę właśnie poczujesz się samotny. Słowa, tylko słowa ratują cię przed upadkiem. I tylko one dają nadzieję, że upadek nigdy nie będzie ostateczny.
"Bo kto chce zachować swoje życie, straci je” (Mt 16,24-25)
OdpowiedzUsuńCzy ten cytat był inspiracją do napisania tego tekstu? Czy też po prostu życie?
Myślę, że Ewangelista i piszący te słowa, czerpali z jednego i tego samego, nieustającego źródła :)
OdpowiedzUsuń