Mój przyjaciel Alier 4

wcześniej był "Mój przyjaciel Alier 3"

O piątej byłem wolny. Wcześniej ćwiczyłem na basenie swoje rozleniwione ciało. Kolega, z którym się umówiłem, nie musiał już się tak gimnastykować. Już nic go nie uratuje, więc ma czas na wszystko inne. W kawiarni było prawie pusto, ale mój ulubiony stolik został zajęty tuż przed naszym przyjściem.

-Co bierzesz?- zapytałem z nadzieją, że nie będzie to kawa z bitą śmietaną, syropem klonowym oraz mlekiem.

-Kawę z bitą śmietaną, syropem klonowym i mlekiem. A ty?

-Czarną, zwykłą.- Od jakiegoś czasu, może zupełnie niepotrzebnie, próbowałem zmienić w swoim życiu to, co mi nie odpowiada. Niestety, jest to przeważająca większość. Tak przeważająca, że niewiele zostało niezakwestionowane.

Usiedliśmy w miejscu przeciętnym, niedaleko kasy, skąd dochodziły odgłosy młynka, terminali do kart oraz klientów.

-To nie jest tak, że nie lubi ludzi- zaczął kolega.- On po prostu daje im wolność.

-Kto?- spytałem, zupełnie zbity z tropu.

-No, ten, mój bohater o którym piszę.- Zauważył chyba moje roztargnienie, bo w chwilę później dodał- On zawsze jest o poziom wyżej od wrogów. Alier. Szybko i pewnie.

-A tak, rzeczywiście, wybacz mi moje zdekoncentrowanie.- To była już jego trzecia książka. Alier. Szybko i pewnie cieszyła się popularnością o jakiej bohaterowie na dnie mojej szuflady marzyli. Choć ja sam zachwalałem publikację kolegi, to prawdziwe zdanie o niej miałem inne.- I jak sobie z nim radzisz? Skończysz przed czerwcem?

-Umyka mi trochę. Wiesz to postać skomplikowana.- Mógłbym tu parsknąć śmiechem. Każdy wie, jakim złożonym charakterem był Alier.- Ale chyba tak. Dam radę.

-To świetnie. Pewnie wydawca nie może się doczekać?

-Każdy nie może się doczekać! Już są zamówienia na trzysta tysięcy egzemplarzy.- Kurwa jego mać, na trzysta? Dodaję w duchu.

-Gratuluję.- Każdy ma takie niebo, na jakie sobie zasłużył. Dlatego przeważnie ludzie kończą w piekłach. Własnych, cudzych, ale piekłach. Sądzę, że dla mnie szykowane jest piekło, ale specjalne, takie z wszelkimi torturami i nieograniczoną możliwością samokrzywdzenia się.

A dla twórcy Aliera. Szybko i pewnie niebo ma idylliczny wygląd. Bo on nie żyje w cudzych światach i nie zazdrości innym. Ma własny obraz życia i, choć może jest on uproszczony, to daje mu wystarczający powód do radości. I jak to jeszcze mnie podkurwia.

Kawę wypiłem szybko. Miałem bez udziwnień, wiec nawet nie użyłem serwetki. Kolega ledwo co napoczął właściwą warstwę kawy.

-To dziwne- mówił- że syrop klonowy nie jest rozpuszczony.

-Zależy od tego jak się go doda.

-Tak, tu potrafią go podawać.

Zakończyliśmy spotkanie właśnie wtedy, gdy nabrałem ochoty na coś słodkiego. Trudno było mi okiełznać pragnienia. Wróciłem do domu z czekoladą.

Jak ja siebie za tę czekoladę nienawidziłem. I jak bardzo mnie to podirytowało. Aby rozgrzaną złość doprowadzić do wrzenia sięgnąłem po specjalny, ofiarowany z dedykacją egzemplarz Aliera.

Komentarze

Popularne posty