Prawo dublera III
Działam zatem. Asurako pragnął więcej przypadku w życiu. Człowiek, który ma tak przemożny wpływ na świat nie może (nie powinien?) być pochopny? Oduczył się spontanicznego podejścia. Implanty kwantyfikujące określiły racjonalność każdej jego decyzji. Stąd nie mógł i nie był zdolny do działania poza wyznaczonymi ścieżkami synaptycznymi. Dla mnie jest to prostsze. Nie jestem wyuczony schematów, które powielałem przez dziesięciolecia. Po prostu działam. Jestem jak nowonarodzone dziecko. Jestem jak przed chwilą uruchomiony program z otwartym kodem. Samopiszący się nowy agent.
Choć w pierwszych minutach następuje próba odrzucenia dublera przez ciało gospodarza. Reakcja immunopsychiczna. Świadomość zaczyna się gnieść z dwoma osobami. Asurako nie może nic zrobić, zatem szybko pokonuje tę reakcję. Muszę tylko znaleźć właściwą ścieżkę synaptyczną i zbudować protezę wyjaśnienia, aby umysł (wciąż przecież gospodarza) mógł zrozumieć, co się stało na poziomie podświadomych odruchów. Trwa to jedynie chwilę. Jestem dobrze zorientowany w tych sprawach. Niektóre odrzuty dublera potrafią przerwać tranzycję. Prowadzi to do bolesnych powikłań. Ale translucyna zaczyna działać. Powoli osiągam pełną kontrolę. Jestem już nie-sobą. Jestem dublerem.
Wiodę nie-swoje życie. Znów nie-swoje myśli myślę. Czy jestem najpotężniejszym człowiekiem na Ziemi? Czy jedynie go zastępuję? Czy mam prawo do bycia sobą? Targają mną dziwne myśli. Nie miałem tak nigdy. Asurako musi mieć bardzo bogate ośrodki podkorowe powyżej pnia mózgu, skoro czuję przeciek myśli nie-swoich. Chociaż chyba nie są to myśli nie-moje. To jedynie pozostałości po moich wątpliwościach. Prawo dublera dotyczy obowiązków. Czy istnieje prawo dublera, które coś zapewnia zastępującemu? Bo czy mam prawo być sobą, gdy jestem kimś innym?
Podpieram się delikatnie laską Asurako. Ale przecież nie potrzebuję laski. Młody duch. Ciało jednak nie podźwignęłoby się niepodparte laską. Idę w stronę wyjścia. Spoglądam nie-swoimi oczami na siebie leżącego obok. Prawo ciała, które użyczyło energii staremu ciału, nie ma ograniczenia. Bo jeśli wciąż jest coś jeszcze ze mnie na tym świecie, to jest to właśnie to, co mnie teraz czyni mną. Idę dalej. Dochodzę do schodów. Prowadzą w dół. Zastanawiam się nad pochopną decyzją. Przecież nie mogę działać wbrew interesom gospodarza, najpotężniejszego człowieka na świecie.
Odrzucam laskę. Nogi chwieją się. Słyszę tumult odległych myśli. Są jakby za ścianą. Próbują się przebić. Blokery działają bez zarzutu. Nie mam mimowolnego drżenia. Jestem decydujący.
Młody duch. Robię pierwszy krok na schodach. Ale ciało starcze. Potykam się.
W mojej głowie pozostaje jedna myśl. Lecę w dół.
Komentarze
Prześlij komentarz