Wojna II


Gorąco. W jadalni okna otwierają się ciężko. Można je jedynie uchylić. Powstaje lufcik, który nie tworzy zadowalającego przeciągu. Emon się poci. Jest czerwony na twarzy. Kurówka wyciągnęła z niego jeszcze więcej wody niż zdawał się mieć.

-Ależ ty gorący chłopak jesteś.- Mówi ciocia Rześka.

Emon delikatnie się uśmiecha. Nie wierzy, aby był gorącym chłopakiem. W ogóle nie wierzy, aby był chłopakiem. Potwierdzają to maślane oczy Desdemony, gdy spogląda na Ramona. Miał swoją chwilę, ale jej nie wykorzystał. Ramon teraz uroczo peroruje. Siedzi o jedną osobę na lewo od Desdemony, ale przekrzykuje ją.

-I wówczas wycinaliśmy wszystko!- ręce ma wzniesione.- Nie było ratunku!

Emon dyskretnie podsłuchuje. Brat cioteczny opowiada o kampanii w Razhvalli, dalekiej marchii państwa Bella. Emonowi powstają w głowie różne myśli. Dostrzega zaangażowanie Desdemony w tę rozmowę. Nie jest ono głębokie, bo głównie koncentruje się na aparycji Ramona, na jego mundurze. 

***

-Rozstawiać się!- ryk generała jest ostry jak pisk jastrzębia. Wibruje w powietrzu, przeniesiony falą telelogu.

Dwie setki wyrzutni, w których zaklęte są ludzkie dusze się rozstawia. Hełm z wizjerem naznaczonym podziałem i odległościomierzem wyznacza prawdopodobną trajektorię lotu. Podziałki narysowane fotoluminescencyjną substancją nie pozwalają o sobie zapomnieć. Oczy przyzwyczajają się do widoku. Akceptują świat z naniesionym porządkiem i chaosem. Świat wyznaczony prawdą pocisku.

-Odpalać!

To jest jedynie chwila. Choć składa się z wielu momentów. Aby pocisk wystrzelił należy przymierzyć. Poprawić sztachaniec. Skorygować błąd. Posłuchać bicia serca. Raz jeszcze przez podziałkę ocenić trajektorię lotu. I znajdujące się na wierzchu kciuka obleczonego w rękawice przyciski nacisnąć. Wtedy już nie ma odwrotu. Chwila minęła. Komora wybuchu wgniata pancerz w ziemię. Stachaniec zakopuje się na kilkadziesiąt centymetrów. Eksplozja rozerwałaby bębenki, gdyby nie ochrona hełmu. Pocisk opuszcza osiemdziesiąt siedem milimetrów i zmierza do celu.

Generał patrzy przez lornetkę na miasto. Widzi, że spokój, który zamarł, teraz przemienia się w chaos. Usłyszano wystrzał. Pozostaje umrzeć. Czemu nie uciekali? Czyżby nie słyszeli dudnienia ziemi? Dla generała nie ma to różnicy. Zniszczyć miasto, to zniszczyć miasto. Nie jest istotne z ludźmi czy bez.

Krabąszcze latają dookoła sztabu. Przez lornetkę widać dalekie pole bitwy. Dzięki tym owadom czuć bliskość przyrody. Brzęk wydawany przez ich skrzydła odbija się echem w głowie. Generał przegania jednego z nich, który upodobał sobie dowódczy nos.

-Prawda, że dziś grzeje?- Pyta pułkownik.

-Grzeje, a niektórych będzie piekło!- Dodaje uradowany generał. Odkłada lornetkę. Już dość się napatrzył. Dość powiedział przez telelog. Pozostaje czekać na raport. Na raport ze zwycięstwa.

***

-Zatem czym się zajmiesz?- Pytanie nie przypadło do gustu Emonowi.- Będziesz w armii?- Ramon nie odpuszczał. Desdemona wydała się rozczarowana zmianą tematu. Emon wychwycił tę reakcję. Jest niepocieszona, bo Ramon przestał do niej wzdychać. 

-Piszę.- Odpowiedział Emon. Ramon prycha. Szybko uspokaja jednak fizjologię. Poprawia się.

-Co piszesz?- dopytuje.

-Jeśli byś poczytał, to byś wiedział.- Emon jest rozdrażniony. Jak to możliwe, że wojna jest i nie trzeba o nią pytać? A wszystko inne polega na uzasadnieniach?

-Żadna praca to pisanie.- Wtrąca wuj, który zawsze słucha, ale nie zawsze słyszy.- Może w pracy być pisanie potrzebne, ale samo pisanie to nie praca.- Dodaje podkręcając wąsy.

-A ci, co piszą książki?- Pyta ciocia Rześka.

-Piszą!- Obruszył się wujek.- A potem chodzą i sprzedają! Wie ciocia, proszę cioci, ile trzeba się nachodzić, żeby sprzedać?

-Ile?- Dopytuje niezrażona ciocia.

-Dużo.- Odpowiada zmieszany wujek. - Znałem jednego, co pisał.- Zmyśla się.

-I?- dopytuje chętny szybkiej lekcji Ramon.

Wuj jakby się przebudza.

-Co „i”?- Pyta.

-Wuj znał jednego co pisał, co dalej?- Ramon pozostaje nieugięty. Desdemona nawet nie śledzi rozwoju wypadków, wyczekująco spogląda w stronę kuchni. Emon zaczerwienił się znów i poczuł fale gorąca.

-A Wy tylko „dalej i dalej”! Nie wiem! Kto by śledził? Gdzieś pewnie umarł, albo jeszcze żyje.- Oczy wędrują za szukaniem napitku.- Chętnie byśmy się zapoznali, Emonie, z twoją wybranką.- Wuj taktycznie zmienia temat.

Emon znów się poci.

Komentarze

  1. SteelSeries 2-Piece - Titanium Pan - TIPC-TECH
    › steelSeries-2-piece titanium white acrylic paint › titanium solvent trap monocore steelSeries-2-piece This is a stainless titanium cost steel model of the thunder titanium lights stainless steel armature model 1 in which the main head screws together to give the best fit. The metal head is made from  Rating: 2 Review by sia titanium Thomas R. Thomas

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty