Więzienie III
Wcześniej było "Więzienie II"
Przemyślałem wszystko. Pustynia jest wielka. A Dretogont upadł. Znam Siedem Filarów i pisma Księcia. Zacznę głosić nowy porządek. Zacznę w niego wierzyć. Więzienie, w którym teraz jestem jest lepsze. Choćby z tego powodu, że sam się na nie decyduję. Sprawa jasna, mogę odejść, ale dokąd? I czy ktokolwiek mnie przyjmie? Jeśli na obrzeżach królestwa trwa jeszcze wojna, może lepiej poczekać? Może lepiej rozeznać się w sytuacji. Zaś w międzyczasie robić to, co pozwoli godnie żyć?
Posiłek przyniósł nie strażnik, ale sam zarządca. Postawił miskę na podłodze i przykucnął obok mojego posłania.
„Już wiesz, co zrobisz?” Zapytał ze spokojem w głosie.
Spojrzałem na jedzenie. Potem na niego. „Tak” odparłem „wiem co zrobię. Wybieram to więzienie.”
„Rozumiem.” Powiedział tylko tyle i opuścił celę. Nie zamknął drzwi.
„A jeśli jedno nie różni się od drugiego?” Spojrzał na mnie uważnie.
„Masz rację, przemoc to zawsze przemoc, nieważne czy ukryta w słowie czy w ruchu. Ale jaki wybór mają więźniowie? Wszystko czego doświadczają, to właśnie przemoc.” Po tych słowach wyszedł z celi, ale jego ostatnie zdanie wciąż wibrowało mi w głowie.
Przemyślałem wszystko. Pustynia jest wielka. A Dretogont upadł. Znam Siedem Filarów i pisma Księcia. Zacznę głosić nowy porządek. Zacznę w niego wierzyć. Więzienie, w którym teraz jestem jest lepsze. Choćby z tego powodu, że sam się na nie decyduję. Sprawa jasna, mogę odejść, ale dokąd? I czy ktokolwiek mnie przyjmie? Jeśli na obrzeżach królestwa trwa jeszcze wojna, może lepiej poczekać? Może lepiej rozeznać się w sytuacji. Zaś w międzyczasie robić to, co pozwoli godnie żyć?
Posiłek przyniósł nie strażnik, ale sam zarządca. Postawił miskę na podłodze i przykucnął obok mojego posłania.
„Już wiesz, co zrobisz?” Zapytał ze spokojem w głosie.
Spojrzałem na jedzenie. Potem na niego. „Tak” odparłem „wiem co zrobię. Wybieram to więzienie.”
„Rozumiem.” Powiedział tylko tyle i opuścił celę. Nie zamknął drzwi.
Zjadłem wszystko, co było na talerzu. Zaczyna się nowy czas. Nowy porządek. I może ja będę miał w nim udział? Pomyślałem o Filarach. O tezach, które rozpoczynają się od stwierdzenia: „Wszyscy są Równi.” To piękne. Może prawdziwe. A może nawet skuteczne?
Chwilę zadumy przerwał mi strażnik. „Zarządca prosi, abyś do świtu przygotował obwieszczenie o Siedmiu Filarach. Książki możesz pobrać od Jeremiego. Znajdziesz do na podwórzu.”
Niezwłocznie zabrałem się do pracy. Miałem w sobie zapał neofity. Miałem energię dziesięciu siłaczy. Filary zdawały mi się jeszcze wczoraj absurdem. Szczerze wierzyłem, że nie ma co o nich prawić prostemu ludowi. Teraz zaś było dla mnie aż dziwne, że zabieram się do tej roboty z takim opóźnieniem.
„Dawni władcy wzbudzali strach. Baliśmy się ich. Tylko tak utrzymywali się przy władzy.” Rozpocząłem bardzo stanowczo. W Dretogoncie sądziłem, że nie da się rządzić bez strachu. Teraz też tak sądzę. Ale już tak nie piszę.
Chwilę zadumy przerwał mi strażnik. „Zarządca prosi, abyś do świtu przygotował obwieszczenie o Siedmiu Filarach. Książki możesz pobrać od Jeremiego. Znajdziesz do na podwórzu.”
Niezwłocznie zabrałem się do pracy. Miałem w sobie zapał neofity. Miałem energię dziesięciu siłaczy. Filary zdawały mi się jeszcze wczoraj absurdem. Szczerze wierzyłem, że nie ma co o nich prawić prostemu ludowi. Teraz zaś było dla mnie aż dziwne, że zabieram się do tej roboty z takim opóźnieniem.
„Dawni władcy wzbudzali strach. Baliśmy się ich. Tylko tak utrzymywali się przy władzy.” Rozpocząłem bardzo stanowczo. W Dretogoncie sądziłem, że nie da się rządzić bez strachu. Teraz też tak sądzę. Ale już tak nie piszę.
„Dziś nastała nowa władza. Nie mieczem zaprowadzona, ale podług praw Równości. Każdy zatem każdego ma przyjąć jak brata. Każdy każdemu rękę ma podać. Nie znamy króla, nie znamy wielebnych. U nas od teraz jest u władzy uniżony sługa, któremu chcemy podarować łaskę prowadzenia nas ku powszechnej Równości.” Uniżony sługa? To chyba zbyt mocne. W Merium rządzi kasta urzędników, nie pamiętam jaka funkcja jest najwyższa. Przewodniczący? Decydujący? Jaką ma rangę wojskową? I czy ma ją w ogóle? Rzecz chyba nie do wytłumaczenia tutejszym. A jak im przedstawię, że ma o nich decydować ktoś, kto jest im równy, ale niższy? Myślałem nad tym długo. Aż w końcu nieodzowna okazała się świeca.
Gdy tylko wróciłem do celi, zauważyłem zarządcę przy moich notatkach. „Czy są obiecujące?” spytałem trzymając nerwowo świeczkę w dłoni.
„Obiecujące? Nie wiem.” Odparł beznamiętnie. „Ważne, aby przemówiły do tego ludu. Przecież lepiej mówić słowem niż przemocą.”
Gdy tylko wróciłem do celi, zauważyłem zarządcę przy moich notatkach. „Czy są obiecujące?” spytałem trzymając nerwowo świeczkę w dłoni.
„Obiecujące? Nie wiem.” Odparł beznamiętnie. „Ważne, aby przemówiły do tego ludu. Przecież lepiej mówić słowem niż przemocą.”
„A jeśli jedno nie różni się od drugiego?” Spojrzał na mnie uważnie.
„Masz rację, przemoc to zawsze przemoc, nieważne czy ukryta w słowie czy w ruchu. Ale jaki wybór mają więźniowie? Wszystko czego doświadczają, to właśnie przemoc.” Po tych słowach wyszedł z celi, ale jego ostatnie zdanie wciąż wibrowało mi w głowie.
Komentarze
Prześlij komentarz