Więzienie II
Wcześniej było "Więzienie I"
Zarządca sprawiał wrażenie miłego człowieka. Gdy tylko przekroczyłem próg jego izby, powstał i podał mi dłoń. Na moją zdziwioną minę odrzekł: „Nie przejmuj się, tak to się robi u nas w Merium. Każdy każdemu ścisnąć może dłoń.” Uścisnąłem ją zatem, ale w mojej głowie pojawiła się myśl, że taki zarządca nie jest godny urzędu.
„Cieszę się, że mam człowieka, który umie pisać i czytać. Na Południu nie są to popularne umiejętności.” Wskazał mi miejsce naprzeciwko stołu, za którym właśnie zasiadł. Jak może być, żebym siadał w obecności zarządcy?
„Potrzeba mi Ciebie, abyś przedstawił nową władzę. Chcę, abyś zrobił to prawdziwie.” Spojrzał na mnie ufnie, ale jednocześnie badał, czy rozumiem co mówię. Merium miało taki sam język jak Dretogont. Różnice polegały w jego używaniu. Gdy zarządca mówi do mnie, że mnie potrzebuje, ja rozumiem, że się przede mną korzy i, że niebawem zacznie błagać. Choćbym wiedział dużo o kulturze Merium, nie wyzbędę się tego, że tak właśnie to odbieram jako mieszkaniec Dretogontu.
„Na czym by miało to polegać, wielebny…”
Przerwał ruchem ręki. „Zwracaj się do mnie: Patryk.”
„Na czym by miało to polegać, Patryku?”
„Przede wszystkim na przedstawieniu wszystkim w prowincji nowego społecznego ustroju, który zbudujemy. Opiera się on na…”
„Na siedmiu filarach równości.” Przerwałem. „Tak, wiem. Doszły nas Wasze nauki. Znamy je. I nie wierzymy, że się przyjmą na Południu.”
Zarządca sprawiał wrażenie miłego człowieka. Gdy tylko przekroczyłem próg jego izby, powstał i podał mi dłoń. Na moją zdziwioną minę odrzekł: „Nie przejmuj się, tak to się robi u nas w Merium. Każdy każdemu ścisnąć może dłoń.” Uścisnąłem ją zatem, ale w mojej głowie pojawiła się myśl, że taki zarządca nie jest godny urzędu.
„Cieszę się, że mam człowieka, który umie pisać i czytać. Na Południu nie są to popularne umiejętności.” Wskazał mi miejsce naprzeciwko stołu, za którym właśnie zasiadł. Jak może być, żebym siadał w obecności zarządcy?
„Potrzeba mi Ciebie, abyś przedstawił nową władzę. Chcę, abyś zrobił to prawdziwie.” Spojrzał na mnie ufnie, ale jednocześnie badał, czy rozumiem co mówię. Merium miało taki sam język jak Dretogont. Różnice polegały w jego używaniu. Gdy zarządca mówi do mnie, że mnie potrzebuje, ja rozumiem, że się przede mną korzy i, że niebawem zacznie błagać. Choćbym wiedział dużo o kulturze Merium, nie wyzbędę się tego, że tak właśnie to odbieram jako mieszkaniec Dretogontu.
„Na czym by miało to polegać, wielebny…”
Przerwał ruchem ręki. „Zwracaj się do mnie: Patryk.”
„Na czym by miało to polegać, Patryku?”
„Przede wszystkim na przedstawieniu wszystkim w prowincji nowego społecznego ustroju, który zbudujemy. Opiera się on na…”
„Na siedmiu filarach równości.” Przerwałem. „Tak, wiem. Doszły nas Wasze nauki. Znamy je. I nie wierzymy, że się przyjmą na Południu.”
„Przyjmą? Ależ wcale nie chcę abyście je przyjmowali.” Zaprzeczył z uśmiechem. „Ja w Was je włożę, niezależnie czy chcecie czy nie. Ten stan dziecięctwa, którzy przedstawiacie jest rozczulający. Ale dość z tym. Wymagam od Was dojrzałości. Dokładnie tak, jak wymaga się dojrzałości od młodzieńca.”
„Pogląd Wielebności… Pogląd Twój, Patryku,” poprawiłem się szybko pod jego skrzywionym spojrzeniem „wynika z pism czytanych w Magnitas lub Nerii. Zapewniam jednak, że nie każdy jest gotów i nie każdy rozumie tak działający świat.”
„Nie ma wyboru.” Zdecydowanie odpowiedział. „Troska zabroniła Merium obserwować to co wyczyniacie. Wciąż oddajecie cześć bukom, zamiast budować z nich miasta! Wciąż świętujecie zaćmienia Gwiazdy i nazywacie ją Słońcem! Wciąż każecie jawnogrzeszników śmiercią!”
„Tak jak Wy wciąż skazujecie na skok ze skał zdrajców! Strzelacie do dzikich zwierząt! I tak jak Wy wciąż wybielacie sukna w dzień przesilenia!” Stwierdziłem stanowczo. „To wszystko, drogi Patryku, są zachowania, które nasze społeczeństwo spaja. Nie robi z nas ciemnego ludu, ani nie każe mordować dzieci.”
„Sądzisz, że kultura, która nie potrafiła nas powstrzymać, jest lepsza? Że możecie coś robić, wprzódy nie zrobiwszy tego najważniejszego: dać swoim ludziom bezpieczeństwo? Prowadziłbym z Tobą rozmowy, ale nie widzę sensu. I ty mam nadzieję nie będziesz widział. Gdyż otrzymasz u mnie hojne wynagrodzenie. Możesz się nie zgodzić. Ale co Ci zostanie? Pustynia?” Spojrzał na mnie. „Byłeś w jednym więzieniu w Dretogoncie, jesteś w innym więzieniu tutaj. Ja daję Ci możliwość uczynienia tego pobytu pożytecznym i wygodnym. Ty zdecyduj czy tak będzie” Z tymi słowami mnie zostawił.
„Pogląd Wielebności… Pogląd Twój, Patryku,” poprawiłem się szybko pod jego skrzywionym spojrzeniem „wynika z pism czytanych w Magnitas lub Nerii. Zapewniam jednak, że nie każdy jest gotów i nie każdy rozumie tak działający świat.”
„Nie ma wyboru.” Zdecydowanie odpowiedział. „Troska zabroniła Merium obserwować to co wyczyniacie. Wciąż oddajecie cześć bukom, zamiast budować z nich miasta! Wciąż świętujecie zaćmienia Gwiazdy i nazywacie ją Słońcem! Wciąż każecie jawnogrzeszników śmiercią!”
„Tak jak Wy wciąż skazujecie na skok ze skał zdrajców! Strzelacie do dzikich zwierząt! I tak jak Wy wciąż wybielacie sukna w dzień przesilenia!” Stwierdziłem stanowczo. „To wszystko, drogi Patryku, są zachowania, które nasze społeczeństwo spaja. Nie robi z nas ciemnego ludu, ani nie każe mordować dzieci.”
„Sądzisz, że kultura, która nie potrafiła nas powstrzymać, jest lepsza? Że możecie coś robić, wprzódy nie zrobiwszy tego najważniejszego: dać swoim ludziom bezpieczeństwo? Prowadziłbym z Tobą rozmowy, ale nie widzę sensu. I ty mam nadzieję nie będziesz widział. Gdyż otrzymasz u mnie hojne wynagrodzenie. Możesz się nie zgodzić. Ale co Ci zostanie? Pustynia?” Spojrzał na mnie. „Byłeś w jednym więzieniu w Dretogoncie, jesteś w innym więzieniu tutaj. Ja daję Ci możliwość uczynienia tego pobytu pożytecznym i wygodnym. Ty zdecyduj czy tak będzie” Z tymi słowami mnie zostawił.
Komentarze
Prześlij komentarz